wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 1

-Perrie, zejdź na dół!!-krzyknął tata
-Już idę-odkrzyknęłam.Wyłączyłam laptopa i zeszłam na dół. Cała rodzina tam była.  Ja mama tata i Ashton .
-Co chciałeś tato, właśnie kończyłem level w grze.-marudził
-Jutro na kolację przyjdą moi podopieczni-oznajmił
-Kto znowu ?-spytałam.
-One Direction- Powiedziała mama
-Możliwe że kiedyś koło nich przechodziłam.Jak byliśmy na zakupach,jakieś napalone tapeciary szły w stronę jakiś pięciu chłopaków i darły się 'Kochamy was One Direction' Czy coś w tym stylu.Ash nie mogła przestać się śmiać.-powiedziałam i mało co nie wybuchłam śmiechem na myśl o tamtej chwili.-mogę już iść?
-Idź.-mama
-Dziękuje-i poszłam do swojego pokoju.Wzięłam IPhone i wybrałam numer do przyjaciółki.  Powiedziała że za 1h będzie. Korzystając z czasu poszłam pod prysznic i założyłam piżamę. Potem wyszłam na balkon w celu zapalenia papierosa. Wzięłam go ze skrytki na balkonie i odpaliłam. Gdyby rodzice dowiedzieli się, że palę, t nie wiem co by mi zrobili.Zaciągałam się szlugiem dopóki nie zobaczyłam samochodu mojej przyjaciółki. Spalonego peta rzuciłam do schowanej popielniczki.
Zeszłam na dół akurat wtedy, gdy Ash zadzwoniła dzwonkiem. Otworzyłam drzwi, przywitałam się z nią po czym poszłyśmy na górę.
-Co robimy?-spytała się Ash.
-Możemy obejrzeć film, Listy do M*****-powiedziałam
-Ok. A dasz żelki?-spytała ponownie
-Jasne-otworzyłam barek ze słodyczami i dałam jej paczkę żelek słodko-kwaśnych, a sama wzięłam sobie  chipsy. Po obejrzeniu filmu Ashley poszła do domu,aby się przygotować. Ja w tym czasie  wyszłam na balkon, by zapalić. Po skończeniu palenia weszłam do pokoju i poszłam do garderoby wybrałam  pastelową sukienkę i baletki tego samego koloru . Wzięłam jeszcze bieliznę i poszłam do łazienki. Wlałam wody do wanny  zdjęłam  ubrania i weszłam do wanny. Siedziałam tam ze 30 min,po czym wyszłam i okręciłam się ręcznikiem. Ubrałam bieliznę i sukienkę i wyszłam z łazienki weszłam do pokoju. Założyłam baleriny i zeszłam na dół. Kiedy zchodziłam z ostatniego schodka zadzwonił dzwonek do drzwi. Myślałam,że to Ashley,ale pomyliłam się. W drzwiach zobaczyłam piątkę chłopaków.
-Cześć idźcie do salonu-powiedziałam.
-Jasne, hej -odpowiedzieli.
-Jestem Niall
-Zayn
-Harry
-Niall
-Liam-i poszli do salonu.
W tym czasie do mnie zadzwoniła Ash.
-Hej ja nie mogę do ciebie przyjechać na kolację ponieważ mam takie małe sprawy rodzinne. Opowiem ci później. A i przeproś rodziców-wyrecytowała na jednym wydechu i rozłączyła się. To było dziwne. Poszłam do salonu  siadłam na kanapie koło mulata, i gdy tylko pomyślałam to jak by to zobaczyły fanki chłopców to by się hejty zaczęły. Ojj tak to na pewno. Więc powidziałam tacie  że nie będzie Ash i poszłam do kuchni ,aby pomóc mamie w gotowaniu. Ale ona powiedziała tylko że obiad bedzie za pół godziny i że nie musze pomagać. Wtedy do kuchni wpadł blondynek spytał.
-Hej masz może coś do jedzenia?-spytał i zrobił oczy ze shreka. On tak słodko wyglądał...
-Jasne mam-odpowiedziałam podeszłam do barku ze słodyczami przywołałam blondynka i kazałam mu wybrać. On wytrzeszczył oczy.
- A mogę wziąć sobie wszystkich po jednej paczce?-spytał
-Mhmmm zastanowie się... -droczyłam się  z nim.
-Proszeeeeee... - zrobił śmieszną minę. Zaczęłam się śmiać ,a blondasek wziął żelki i jak najszybciej zaczął uciekać. Po tym zaczęłam go gonić po całym parterze. W końcu złapałam go , gdy niechcąco  mulat podstawił mu drogę i blondas jebną na kanapę. Usiadłam na nim i zaczęłam go łaskotać..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz